Bystra i Błyszcz

źródło: mapa-turystyczna.pl

Dane merytoryczne uwzględniające start z Hali Ornak i zakończenie na szczycie Bystra:

Bystra – najwyższy szczyt Tatr Zachodnich. Wyprawa na Bystrą z pewnością należy do najpiękniejszych i najdłuższych zarazem tatrzańskich wycieczek. Należy wyruszyć najlepiej w pogodny, słoneczny, letni dzień bladym świtem. Masyw Bystrej, w skład której wchodzi także Błyszcz (2158 m n.p.m.), góruje nad dolinami: Kamienistą, Bystrą i Raczkową po słowackiej stronie Tatr oraz Tomanową, Pyszniańską, Kościeliską i Starorobociańska po polskiej stronie naszych ukochanych gór. Z jego niemal pionowo opadający ku dolinom zboczy, schodzą jedne z największych lawin w Tatrach.

Aby rozpocząć swój marsz ku wierzchołkowi Bystrej należy swój punkt startowy ustalić w Kirach i iść w początkowym etapie Doliną Kościeliską, albo na Siwej Polanie i pierwsze kilometry pokonać Doliną Chochołowską do rozwidlenia szlaków turystycznych przy Gajówce (dawnym schronisku TPN) przed Polaną Chochołowską.

fot. Piotr Chwiałkowski

Analogicznie rzecz ujmując w tych samych miejscach będzie się znajdowała meta wycieczki.

fot. Piotr Chwiałkowski

W przytoczonym tutaj opisie wyprawę rozpocząłem Doliną Kościeliską, ale wiele lat wcześniej, gdy byłem nastolatkiem i uczniem zakopiańskiego liceum, wyruszyliśmy wraz z mamą- prekursorką mojego taternictwa z Doliny Chochołowskiej, a zakończyliśmy właśnie w Kirach.

Po dotarciu na Halę Ornak robimy sobie przerwę na pyszną szarlotkę, co bardzo polecam o ile nie doskwiera upał i długa często rozciągająca się na godzinę stania kolejka do bufetu.

fot. Piotr Chwiałkowski

Ponieważ była wczesna godzina (ok. 9:30-10) więc śmiało można było sobie zrobić 15-20 minutowy postój na chwilę rozkoszy dla podniebienia i jest to zdecydowanie dobra decyzja, gdyż szarlotka na Ornaku jest jedną z najlepszych w schroniskach na terenie TPN.

Następnie obieramy kierunek zachodni i żółtym szlakiem kierujemy się na Przełęcz Iwaniacką (1459 m n.p.m.), znajdującą się u podnóża Kominiarskiego Wierchu.

fot. Piotr Chwiałkowski

Dojście do tej urokliwej łąki z Hali Ornak zajmuje średnio ok. 45 do max 60 minut. Przełęcz z racji swojego położenia między Kominiarskim, a grzbietem Ornaku idealnie nadaje się na piknik i zaczerpnięcie krystalicznie czystego powietrza przed czekającym nas podejściem na Siwą Przełęcz (1812 m n.p.m.) przez Ornak. Szlak koloru zielonego początkowo nie wykazuje żadnych trudności, jednak po przejściu ok. 30 minut i opuszczeniu pasa kosodrzewiny, rozpoczyna się najbardziej uciążliwy jak do tej pory etap podchodzenia schodkowego na szczyt Ornaku.

fot. Piotr Chwiałkowski

 Po ok. 45 minutach lekkiej męczarni wywołanej nie trudnością, lecz jakością szlaku, stoimy na liczącym 1854 m n.p.m. szczycie Ornaku podziwiając coraz piękniejsze i coraz rozleglejsze widoki na Tatry Zachodnie zarówno po lewej, jak również prawej stronie horyzontu.

fot. Piotr Chwiałkowski

 Po lewej możemy podziwiać w całej okrasie masyw m.in. Czerwonych Wierchów, Kamienistej i Smereczyńskiego Wierchu, natomiast po prawej stronie masywy Starorobociańskiego oraz Jarząbczego Wierchu.

fot. Piotr Chwiałkowski

 Po ok. 10 minutach odpoczynku schodzimy na Ornaczańską Przełęcz, a następnie trawersując zbocze Zadniego Ornaku dochodzimy po kolejnych 40 minutach na Siwą Przełęcz.

fot. Piotr Chwiałkowski

 Całość na tym etapie z Iwaniackiej Przełęczy na Siwą powinna nam zająć max. około 2 godzin, od Kir ok. 5h. Po krótkiej przerwie ruszamy w stronę znajdującej się na wyciągnięcie ręki Raczkowej Przełęczy 1959 m n.p.m, do której dotarcie zajmie nam ok. 20 minut.

fot. Piotr Chwiałkowski

 Z tej znajdującej się u stóp majestatycznego Starorobociańskiego Wierchu (2176 m n.p.m. – najwyższy szczyt polskich Tatr Zachodnich), kierujemy się granią główną Tatr w kierunku wschodnim.

fot. Piotr Chwiałkowski
fot. Piotr Chwiałkowski

 Szlak koloru czerwonego biegnący Liptowską Granią nie przysparza żadnych trudności i biegnie bardzo łagodnie aż do Błyszcza (2158 m n.p.m.), będącego zwornikiem pomiędzy granią główną Tatr, a masywem Bystrej.

fot. Piotr Chwiałkowski
fot. Piotr Chwiałkowski

Po dotarciu do Błyszcza (ok. 30-40 min z Raczkowej Przełęczy) kierujemy się w prawo w kierunku południowym szlakiem niebieskim ku wierzchołkowi Bystrej, który osiągamy bez większego stresu po ok. 15 minutach.

fot. Piotr Chwiałkowski

 Widoki, które nam się ukazują po przejściu ok. połowy trasy (6-7 h) należą bez wątpienia do najrozleglejszych, najpiękniejszych i najbogatszych w całych Tatrach.

fot. Piotr Chwiałkowski

 Stoimy na najwyższym szczycie Tatr Zachodnich, którego nie przysłaniają żadne sąsiednie szczyty – jesteśmy ponad nimi, niebo wydaje się tu z tej perspektywy dużo bliżej i że jeden skok, a moglibyśmy wraz z latającymi nad naszymi głowami orłami „zajrzeć Panu Bogu w okno”. Jednak po zaczerpnięciu kilku głębszych wdechów, możemy sobie spokojnie usiąść na zasłużony odpoczynek, przeznaczyć czas na cykanie fotografii i zjedzenie przygotowanego dzień wcześniej na tą okazję obiadu. Kotlet schabowy lub filet z kurczaka zjedzony w takim miejscu, w takich warunkach, pomimo że zimny, będzie z całą pewnością smakował absolutnie wyjątkowo i wspaniale, zważywszy na to, iż czeka nas kolejne dalszy marsz w dół, na co trzeba przeznaczyć ok. 5-6 godzin. Biorąc pod uwagę, że w tym momencie gdy byłem na szczycie była godzina między 14 a 15, wiedziałem, że najpóźniej o 15 muszę wyruszyć w drogę powrotną, tak aby na Siwej Polanie zameldować się między godziną 20 a 21.

fot. Piotr Chwiałkowski

 Tym razem to właśnie schodząc z Bystrej na Raczkową przełęcz będziemy mieli najłatwiejszy odcinek trasy, a zazwyczaj jednak jest inaczej – najtrudniejszy i najniebezpieczniejszy etap to zawsze zejście z wierzchołka szczytu i opuszczenie grani.

źródło: mapa-turystyczna.pl

W przypadku tej wycieczki najtrudniejszy etap zejścia będzie dopiero przed nami. Dlaczego? O tym za chwilę. Nie śpiesząc się zbytnio, aby nie narazić się na uraz lub kontuzję dochodzimy do Raczkowej Przełęczy po ok. 1 godzinie marszu i po kolejnych 20 minutach do Siwej Przełęczy – w tym miejscu zalecam małą przerwę na wyrównanie oddechu i wytchnienie dla naszych stawów, zwłaszcza kolanowych przed rozpoczęciem niezwykle pięknego ale także długiego i żmudnego zejścia do Doliny Chochołowskiej szlakiem koloru czarnego wiodącego przez Dolinę Starorobociańska.

fot. Piotr Chwiałkowski

 Zejście powinno nam zająć jakieś 2-2,5 h. Dolina Starej Roboty w jej górnym odcinku jest niezwykle piękna, cicha i spokojna- spotkanie tam kogokolwiek, nawet w środku sezonu wydaje się niemal niemożliwe i mało prawdopodobne, niewielu piechurów tatrzańskich decyduje się na pokonywanie tego
szlaku – dla nas to może być zarówno dobra, jak i zła informacja. Dobra jest taka, że idziemy w ciszy i spokoju, wytężając nasz wzrok i słuch do podziwiania urokliwej przyrody tatrzańskiej. Zła jest taka, że jeśli nam się odpukać cokolwiek stanie, może nie mieć nam kto pomóc w leśnej głuszy, gdzie nie ma zasięgu telefonii komórkowej. Początkowo szlak prowadzi zygzakiem przez piętro hal i kosodrzewiny.

fot. Piotr Chwiałkowski

Po naszej lewej stronie możemy podziwiać strome stoki Starorobociańskiego Wierchu, ze zsuwającymi się po jego zboczach potężnymi głazami i lawinami skalnymi – jednak jesteśmy w bezpiecznym miejscu i odległości od tych wydarzeń.

fot. Piotr Chwiałkowski

Warto jednak zatrzymać się na chwilę i popijając wodę uzmysłowić sobie potęgę zachodzących procesów przyrodniczych w Tatrach, gdzie każdy z nas jest tylko gościem (nie zawsze pożądanym) i każdy musi się tym prawom i procesom podporządkować.

Jest to jedna z największych w Tatrach hałd usypiskowych powstałych w wyniku wieloletniego procesu wietrzenia i erozji. Wszechobecna zieleń kontrastuje z surowością wapiennych skał, z których zbudowane są te kopulaste, łagodne ale potrafiące być groźne i niebezpieczne szczyty Tatr Zachodnich oraz błękitem nieba. W tym momencie jesteśmy ok. 45-60 minut od Siwej Przełęczy, do piętra lasu zostało nam ok. 20-30 minut. Teraz właśnie nadszedł najbardziej uciążliwy i chwilami niebezpieczny odcinek wycieczki – przejście przez las Doliny Starej Roboty.

fot. Piotr Chwiałkowski

 W tym miejscu należy pilnować oznakowań szlaku na drzewach, gdyż łatwo stracić orientację i pobłądzić. Kolejnym uniedogodnieniem i uciążliwością jest występujące tu bardzo często gęste błoto i kałuże pojawiające się po ulewnych deszczach nawiedzających Tatry – niełatwo jest wtedy omijać te przeszkody w połączeniu z prowadzoną tutaj przez wspólnotę 8 Wsi wycinką i gospodarką drzewną oraz zalegającymi pniami czy powalonymi drzewami, a trzeba mieć na uwadze uciekający nam czas i perspektywę zapadającego za ok. 2-3 h zmierzchu i końca dnia.

fot. Piotr Chwiałkowski

 W Nogach mamy już ponad trochę, a do pokonania został jeszcze kawałek ok. 2 h marszu. Jednak do Gajówki powinniśmy dotrzeć w przedziale 19:00-20:00 tak by jeszcze przed zapadnięciem mroku zdążyć na busa odjeżdżającego z Siwej Polany w kierunku Kościeliska i Zakopanego. Dobrze by było zakończyć wyprawę nie później niż na 21:00 więc przepełnieni radością ze zdobycia najwyższego szczytu Tatr Zachodnich możemy już skupić się na bezpiecznym dotarciu do domu i zasiądnięciu do wieczornej biesiady, połączonej z opowieścią i pokazem zdjęć w gronie rodziny lub znajomych i przyjaciół. Mam nadzieję, że moja opowieść i refleksja ze zdobycia Bystrej pomoże wam drodzy miłośnicy Tatr w podjęciu decyzji i zmobilizowaniu się do wyprawy oraz wpisania sobie tego pięknego szczytu w poczet osobistych tatrzańskich osiągnięć.

Pozdrawiam was wszystkich bardzo serdecznie. Do zobaczenia na szlaku.

Piotr Chwiałkowski

Redakcja: Borys Sierżant