Giewont – Kopa Kondracka

Giewont to chyba najbardziej rozpoznawalny szczyt w Tatrach Polskich, wiąże się z nim legenda o śpiącym rycerzu. Jego masyw składa się z trzech części – Wielkiego Giewontu (1894 m), Małego Giewontu (1728 m) i Długiego Giewontu (1876 m), co daje razem długość 2,7 km i znajduje się w Tatrach zachodnich w całości po stronie Polskiej. Ponad szczytem Giewontu góruje krzyż o wysokości piętnastu metrów. Przy dobrej widoczności jest on widziany z najodleglejszych zakątków Zakopanego.

Wiodą na niego 3 różne szlaki od strony południowej (cześć północna jest niedostępna):

Niebieski – z kuźnic przez Halę Konradową

Żółty – przez dolinę Małej łąki,

Czerwony – przez dolinę Strążyską

Dziś opisze dla was szlak niebieski, bardzo popularny wśród turystów. Nie jest on trudny, jedynie końcowy odcinek posiada łańcuchy, dla których mogą być one problemem.

źródło: mapa-turystyczna.pl

Dane merytoryczne uwzględniające start w Kuźnicach, przejście przez Przełęcz Kondracką na Giewont, zejście przez Kopę Kondracką do Przełęczy pod Kopą Kondracką i zakończenie w Kuźnicach:

Wędrówkę rozpoczynamy w Kuźnicach, dostaniemy się tam busem lub piechotą, bo parking jest niedostępny dla samochodów. Trzeba je zostawić w okolicach ronda kuźnickiego.

fot. Anna Chałubek

Wspinamy się od razu w górę po dużych, średnio wygodnych kamieniach, po chwili trasa łagodnieje. Idziemy przyjemną leśną ścieżką. Po ok 15 minutach będzie rozwidlenie, oba wiodą niebieskim szlakiem. Obojętnie, które wybierzemy, bo oba łączą się za polaną, chyba, że zależy nam, aby zobaczyć hotel górski PTTK na polanie Kalatówki, wtedy lepiej wybrać wariant po prawej stronie. Jeśli nie to idziemy szlakiem po lewej stronie. Po ok. 30 minutach wychodzimy na rozległą polane Kalatówki. Tuż za nią, droga staje się węższa i biegnie przez las po kamiennych schodkach do Hali Konradowej.

 

fot. Janusz Dziedzic

Znajduje się tam nieduże schronisko, warto przystanąć, podziwiać widoki, a przy okazji coś zjeść, napić się ciepłej herbaty. Chwila relaksu i ruszamy dalej niebieskim szlakiem. Znów zaczynamy iść lasem, potem wśród kosodrzewiny. Przy dużym słońcu, droga leśna jest przyjemną odskocznią. Prowadzi lekko w górę. Z czasem szlak prowadzi kamiennymi schodkami, droga zaczyna być coraz bardziej męcząca, bo wiedzie mocno w górę krętą droga.

fot. Adam Chałubek
fot. Adam Chałubek

Idziemy tak około godzinę aż na przełęcz Kondracką. Jest tam trochę miejsca, aby przysiąść na kamieniu i złapać oddech przed wspinaniem się w górę. Warto spojrzeć na prawą stronę,  z której widać Giewont. Często też widać już, jaka jest kolejkę na szczyt. Wtedy trzeba realnie ocenić, czy zdążycie zejść przed zmierzchem. Idąc na Giewont pierwszy raz kilka lat temu popełniłam błąd początkowego turysty i znalazłam się na przełęczy zbyt późno, bo około godziny 15.00. Kolejka na szczyt była tak duża, że stanie w niej zajmowało około 1,5- godzin – 2 godzin, biorąc pod uwagę czas zejścia ze szczytu i dalej w dół, zawróciłam.

fot. Anna Chałubek

Z przełęczy idziemy żółtym szlakiem na Kopę Kondracką, albo dalej niebieskim szlakiem dalej na giewont. Droga jest dość przyjemna i zajmuje około 30 minut. Po chwili idziemy coraz wyżej, zaczynamy wspinać się po głazach i skałach. Po deszczu mogą być dość śliskie, więc warto uważać. W którymś momencie szlak zaczyna być jednokierunkowy, a więc nie ma możliwości zawrócenia. Z pomocą łańcuchów po kilku minutach dochodzimy do wierzchołka. Tym razem wędrówkę rozpoczęliśmy dość wcześnie rano i na szczyt dotarliśmy około godziny 11.00.

fot. Adam Chałubek

Podejście na Giewont

fot. Anna Chałubek

Na szczycie nie ma dużo miejsca, jednak nie było dużo ludzi, więc mogliśmy porobić trochę zdjęć, odpocząć i nacieszyć się widokami. Łapiemy oddech, jemy coś energetycznego i schodzimy w dół. Jednak trzeba pamiętać, że nie tym samym szlakiem. Za krzyżem wiedzie szlak niebieski w dół (jednokierunkowy), połączy się on w połowie drogi w dół i będziemy mijać osoby, które dopiero idą na szczyt.

fot. Anna Chałubek

Zejście z Giewontu ( szlak jednokierunkowy)

fot. Anna Chałubek

Widok na Kopę Kondracką, zrobione podczas zejścia z Giewontu

Po zejściu ze szczytu możemy wybrać kilka różnych dróg. Jeśli interesuje nas droga na Czerwone Wierchy lub dalej na Kasprowy Wierch, idziemy żółtym szlakiem. Niebieski szlak prowadzi z powrotem przez Halę Konradową. Można tez wybrać szlak przez Dolinę Małej Łąki albo przez Dolinę Strążyską. My wybieramy szlak żółty na Kopę Kondracką. Czeka nas droga wiodąca dość męcząco w górę, na szczęście niedługo, potem już przyjemnie górnymi wierzchołkami. Po około 20-30 minutach osiągamy wierzchołek.

fot. Anna Chałubek

Widoki, które zostawiamy za sobą

fot. Anna Chałubek

Droga na Kopę Kondracką

fot. Anna Chałubek

W czasie podejścia na Kopę Kondracką, warto oglądać się za siebie

fot. Adam Chałubek

Kopa Kondracka ma 2005m n.p.m. Chcieliśmy przystanąć na chwile, niestety wiatr nam nie pozwalał. Wiało tak mocno, że wyciągnięcie aparatu i zrobienie zdjęcia było już sztuką, a żeby mnie nie zwiało, musiałam trzymać się drogowskazu. Ze względu, że szliśmy już dalej szlakiem na Kasprowy Wierch podczas innej wędrówki postanowiliśmy tym razem wybrać szlak zielony i schodzić w dół przez przełęcz pod Kopą Kondracką. Przełęcz ta znajduje się na wysokości 1863 m n.p.m, biegnie ona granicą Polsko-Słowacką. To ten szlak w dół widoczny na zdjęciu poniżej po lewej strony

fot. Anna Chałubek

Droga wiedzie w dół po kamiennych schodach, specyficznymi zakrętami. Jest ona jednak dość monotonna. Po około 50 minutach do godziny, które dla mnie były wiecznością wchodzimy w pasmo kosodrzewiny, zaczynamy iść delikatnie w dół, aby następnie wchodzimy na płaski teren. Tym samym wróciliśmy do schroniska na Hali Konradowej na długi odpoczynek i zregenerowanie sił, aby powoli wrócić szlakiem niebieskim do kuźnic. Cała wędrówka powinna zająć wam około 7 godzin, ale to zależy ile zrobicie przystanków. Myślę jednak, że nie warto się spieszyć, aby móc czasem oglądać się za siebie. No chyba, że wyszliście zbyt późno i zbliża się zmierzch, wtedy warto przyspieszyć. Szlak niebieski przez Hale Kondratową i polanę Kalatówki to prosty szlak, pod warunkiem, że mamy odpowiednie obuwie. Wymaga oczywiście również kondycji.

I tak zakończyło się moje 3 podejście na Giewont, tym razem udane. Jak już pisałam, pierwszy raz zawróciłam ze względu na późną porę i kolejkę, a za drugim razem na Przełęczy Kondrackiej złapała mnie ulewa i burza. Tym razem pogoda jednak dopisała!

Słonecznych i bezpiecznych wędrówek

Anna Chałubek