Kilometry szczęścia

17 lipca 2017r. siedzimy pod kwaterą w Zakopanem i planujemy gdzie by to się jutro wybrać. W końcu Piotrek rzuca hasło, że może by tak wybrać się do Doliny Pięciu Stawów później przez Świstówkę do Morskiego Oka. Postanowione!!! Pobudka przed 5 rano ok 5:30 zbiórka. Pozwolę sobie wspomnieć, że nie jestem rannym ptaszkiem, ale jeśli chodzi o wyprawy w góry to mogę wstać nawet o 2 w nocy i na moich ustach będzie gościł uśmiech.

Ruszamy!!!W sumie jest nas 10 osób, w tym mój 68 letni Tata.

Wysiadamy na Palenicy, kupujemy bilety i wchodzimy na szlak, który o dziwo już nie jest pusty, powoli gromadzą się ludzie żądni wspaniałych widoków jak my. Wchodzimy na asfaltową drogę i kierujemy się w stronę Morskiego Oka, a następnie odbijamy na szlak, który prowadzi nas do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Droga jest dosyć stroma i wydaje się nie mieć końca, moja siostra, która dopiero pierwszy raz jest w górach wygląda jakby za chwilę miała dostać wylewu  więc dostała ksywkę Pelargonia. Idziemy cały czas pod górę rozkoszując się widokami i co jakiś czas cykając fotki.

Dochodzimy do Wielkiej Siklawy robimy kilka fotek.

fot. Katarzyna Szafran
fot. Katarzyna Szafran
fot. Katarzyna Szafran

Idziemy dalej, jeszcze tylko trochę pod górkę i naszym oczom ukazuje się wspaniały Wielki Staw Polski oraz schronisko w Dolinie Pięciu Stawów, w końcu można troszkę odpocząć i coś zjeść.

fot. Katarzyna Szafran
fot. Katarzyna Szafran
fot. Katarzyna Szafran

Po odpoczynku ruszamy dalej podziwiając wspaniałe widoki.

fot. Katarzyna Szafran
fot. Katarzyna Szafran
fot. Katarzyna Szafran
fot. Katarzyna Szafran
fot. Katarzyna Szafran
fot. Katarzyna Szafran
fot. Katarzyna Szafran

Kierunek Morskie Oko, idziemy po kamienistej drodze w górę a później  nareszcie w dół  miejscami dosyć stromej ale najważniejsze, że mój Tata daje radę , nie spowalnia nas, a w niektórych momentach idzie przed nami, jeśli zostaje w tyle to nie musimy długo na niego czekać i myślę sobie

fot. Katarzyna Szafran
fot. Katarzyna Szafran

” Boże ja w tym wieku to wątpię że wybiorę się w góry ”

fot. Katarzyna Szafran
fot. Katarzyna Szafran

Robimy małą przerwę przysiadając na jakiejś półeczce skalnej

Zaczynają gromadzić się chmury i słyszymy w oddali odgłosy burzy, dostajemy sprinta i w dosyć szybkim czasie dochodzimy do asfaltowej drogi prowadzącej do Morskiego Oka. Przysiadamy na skraju ścieżki i czekamy na resztę ekipy Ulewa zaczyna się na całego, deszcz leje jak z cebra, ale ja mam takie szczęście, gdy idę do Morskiego Oka zawsze pada, no cóż widocznie taka kolej rzeczy, może kiedyś będzie mi dane zobaczyć to miejsce w promieniach słońca, ale jak narazie nie ma na to szans. Czas wracać do domu, ale po drodze czeka nas mała niespodzianka, gdyż mamy okazję zobaczyć sarnę, która widocznie ma w nosie, że pada i spokojnie skubie sobie trawę, nawet nie przeszkadzają jej tłumy ludzi którzy zgromadzili się i zaczęli robić zdjęcia.

fot. Katarzyna Szafran

Dochodzimy do Palenicy i czekamy na naszą taksówkę, głodni, zmęczeni, przemoknięci ale cholernie szczęśliwi, że mieliśmy tak wspaniałą wycieczkę.

Katarzyna Szafran