Koprowy Wierch

źródło mapa-turystyczna.pl

Na mapie widoczna cześć szlaku od Popradzkiego Stawu aż na Koprowy Wierch
Dane merytoryczne uwzględniające start w Popradzki Staw parking a zakończenie na Koprowy Wierch.


Naszą dzisiejszą wyprawę na Koprowy Szczyt zaczynamy na parkingu który na mapach oznaczony jest Popradské Pleso, zastavka jest tam też przystanek Elektryczki.  Ruszamy najszybszą trasą czyli niebieskim szlakiem, asfaltową drogą gdzie po jakieś godzinie docieramy do Poprackiego Stawu. Tam trafiamy na rozejście się szlaków i widzimy hotel oraz schronisko.

fot. Borys Sierżant

W schronisku polecam czosnkową polewkę lub fasolową polewkę, mają też przepyszną jajecznicę z grzybami, a raczej grzyby z jajkami. Mmmm głodny się zrobiłem. No dobra trafiamy na rozejście się szlaków i my wybieramy szlak niebieski czyli idziemy w lewo patrząc od strony z której dotarliśmy do Popradzkiego Stawu. Tutaj spotykamy się z turystami, którzy wybierają się na Rysy od strony słowackiej. Szlak wiedzie w lesie po udeptanej ziemi, wśród konarów drzew następnie przechodzi w ubitą kamienną ścieżkę a las zmienia wysokość swoich drzew na wysoką kosodrzewinę i niższe iglaki. Jak na razie nachylenie i stromości nie ma a jak jest to już znikome. Dalej trafiamy na rozwidlenie się szlaku na szlak czerwony i szlak niebieski. Tutaj zdecydowana większość turystów skręca w prawo my jednak idziemy lekko w lewo dalej szlakiem niebieskim. Pojawia się większy spokój, cisza, zdecydowanie mniej osób. Jeśli wystartowaliśmy dość wcześnie to słońce zaczyna się pojawiać wraz z szczytami, które wreszcie zaczynamy widzieć. 

fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierzant

Idziemy teraz już po większych kamieniach dalej układających się w ścieżkę. Docieramy do pierwszej przeprawy nad strumieniem, nie ma tutaj mostku więc skacząc niczym kozica przeskakujemy po kamieniach wystających ze strumienia. Tutaj warto na chwilę zatrzymać się bo przed nami widać na wprost Przednią Basztę, po prawej Szatana a po lewej Małą Basztę. Przepiękne ostre szczyty aż mam ciary jak przypominam sobie ten widok.  Idąc dalej przeskakujemy nad kolejnym potokiem ten zazwyczaj jest bardziej wartki i głębszy wiec uwaga.  Skoro udało się suchą stopą przejść to lecimy dalej. Szlak robi się bardziej pochyły i w reszcie zaczynamy czuć, że idziemy w górę. Prowadzi dalej zakosami aż wychodzimy na dużą skalną półkę. W dole widzimy Żabie Stawy Mięguszowieckie a nad nami od lewej Wołowa Turnia, Żabia Turnia i Zabi Koń kolejne strzeliste szczyty. Tutaj wreszcie oświetla nas już słońce zakładając, że wyruszyliśmy skoro świt a nawet tuż przed wschodem słońca.

fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant

Chwila odpoczynku w ciszy spokoju i przepięknym widoku. Następnie ruszamy dalej, znów lekko zakosami pod górę z lekkim nachyleniem i wychodzimy na wypłaszczenie. W oddali widać już Mięguszowieckie Szczyty, my jednak idziemy jeszcze lekko pod górę udeptaną ścieżką, na której kiedyś były kamienie teraz to drobne kamyczki. Wychodzimy na wzgórze i tutaj przynajmniej mnie zamurowało. Docieramy z słońcem za plecami, które oświetla całą Dolinę Stawów Hińczowych oraz szczyty dookoła nas.

fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant

Możecie mieć inne zdanie ale jest to najpiękniejsza dolina w Tatrach jaką widziałem. Jest tu zdecydowanie inaczej niż po polskiej stronie. Nie ma drzew, kosodrzewina też już znikła. W paru miejscach tylko kilka kępek kosówki. Dookoła skały i  jasne górskie trawy. Tutaj warto zatrzymać się na chwilę. Jest pięknie. Ja padłem na kolana, oczy zaczęły mi się pocić a dusza i serce tańczyły radosny taniec. Genialne miejsce. 

fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant

Uważajcie bo zostawicie tam dużą cześć duszy i serca tak jak ja. Ruszamy dalej, spotykamy po drodze kilka kozic i świstaków a one akurat kochają tą słoneczną dolinę. Świstaki wygrzewają się na głazach, leniuchy kochane. Kozice wpadły na śniadanie i wcinają trawkę a młode skaczą i się bawią w skałach pokazując swoje niezwykłe zdolności. Po lewej cały czas towarzyszy nam Szatan a w dole pod nim Szatanowe Stawiki, w oddali jest Mały Staw Hińczowy ale go jeszcze nie widzimy. Po chwili docieramy szlakiem Wielkiego Stawu Hińczowego a po drodze do niego mijamy Hińczowe Oczy.

fot. Borys Sierżant

Tutaj warto zrobić sobie małą przerwę i spojrzeć na Mięguszowieckie Szczyty wraz z Mięguszowiecką Przełęczą pod Chłopkiem. Patrząc na nie i dalej w lewo w oddali widzimy nasz dzisiejszy cel Koprowy Wierch.

fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant

Skoro już odpoczęci 😛 i gotowi na dalsze atrakcje to ruszamy dalej, przechodzimy między głazami, które z tej strony leżą wszędzie. Wychodzimy na szlak i po chwili spokojnego podejścia zaczynamy piąć się ostrzej pod górę. Dalej zaczynają się zygzaki i pojawiają się drewniane stare schodki a raczej ich resztki.  W dole po lewej stronie widzimy już Mały Staw Hińczowy, o którym pisałem wcześniej.

fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant

Takim szlakiem dochodzimy do Koprowe Siodło czyli inaczej mówiąc Koprową przełęcz. To ostatni odpoczynek przed szczytem a warto tu znów się zatrzymać bo widok zapiera dech w piersiach. Siadamy na skałkach i dajemy kolejną spokojną chwilę aby nasza górska dusza mogła taplać się w odmętach widoków. Porównując jesteśmy teraz 128 metrów niżej niż Mięguszowiecka Przełęcz pod chłopkiem. 

fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant

A przed nami jeszcze około 200 metrów przewyższenia.  Tutaj nasz szlak zmienia kolor z niebieskiego na czerwony i ruszamy po zwałowiskach skalnych w górę, zwracajcie szczególną uwagę na oznaczenia szlaku bo tutaj jest bardzo łatwo się zgubić. Szlak przy ładnej pogodzie jest widoczny i szczyt również jednak oznaczeń jest trochę mało. Po głazach i skałkach docieramy już na ostatni element naszej dzisiejszej wędrówki. Ostatnie podejście i nie będę tutaj ściemniał i robił z siebie harpagana ale jest po prostu strome. Można ostro do góry zrobić ze 10- 15 kroków w litej skale lub zygzakując wejść łatwiej. 

fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant

Jesteśmy na szczycie. Jeśli mamy dobrą pogodę mamy z tego miejsca niesamowity widok na dużą część słowackich szczytów i na kilka szczytów granicznych. Przed nami Mięguszowiecki Szczyt Wielki dalej w prawo Mięguszowiecki Szczyt Pośredni, Mięguszowiecka Przełęcz, Mięguszowiecki Czarny Szczyt i Hińcowa Turnia. W dole przepięky otoczony skałami Wielki Staw Hińczowy.  Za nami Szczyrbski Szczyt, Hlińska Turnia, Hruby Wierch a w oddali po lewej od Mięguszowieckich Szczytów widać Szpiglasową Przełecz i Szpiglasowy Wierch. Z tego miejsca Szpiglas i Chłopek wydają się zdecydowanie malutkie. 

fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant
fot. Borys Sierżant

No i tak dotarliśmy do końca naszej dzisiejszej podróży. Jeśli schodząc tą samą drogą zostanie Wam troszeczkę czasu to warto zejść nad Popradzki Staw i tam skręcić na Symboliczny Cmentarz. Miejsce pełne zadumy i uroku.

fot. Borys Sierżant

Ahoj. Do zobaczenia na szlaku.

Borys Sierżant