Kozi Wierch

źródło mapa-turystyczna.pl

Dane merytoryczne uwzględniając start z Palenicy Białczańskiej.

Kozi Wierch to szczyt wchodzący w skład Orlej Perci, skoro już się na niego decydujemy to coś już tam obeszliśmy w Tatrach i decydujemy się wskoczyć na środek Orlej lub zrobić jej kawałek. Na Kozi Wierch możemy wejść od strony Przełęczy Zawrat przez Orlą Perć, możemy też wejść od strony Skrajnego Granaty, Zadniego Granatu lub Przełęczy nad Doliną Buczynową idąc znów Orlą Percią. Orla Perć Orlą Percią dzisiaj miał być Kozi Wierch wiec możemy go zrobić osobno idąc od strony Palenicy Białczańskiej na Dolinę Pięciu Stawów Polskich i na szczyt Koziego Wierchu. To właśnie tą ostatnią opcję dla was opiszemy.

Starujemy z Palenicy Białczańskiej, na szczęście piekielną autostradą przejdziemy tylko kawałek, lecimy do Wodogrzmotów Mickiewicza. Polecam zacząć szlak tak samo jak na Rysy czy na Chłopka, będzie puściej i przyjemniej. Skoro zaczęliśmy tak wcześnie rano to na Wodogrzmotach Mickiewicza możemy sobie przy stołach zjeść śniadanko. Jest pusto wozy jeszcze nie jeżdżą a klapkowiczów jeszcze niema. Jemy pijemy i ruszamy w stronę Doliny Pięciu. Pamiętamy żeby nie pozostawiać po sobie śmieci i nie niszczyć niczego na szlaku.

Z asfaltu przeskoczyliśmy na szlak z ułożonych kamieni który będzie się przeplatał z udeptanym gruntowym szlakiem aż do Wielkiej Siklawy. Będziemy mieli po drodze przejścia góra dół oraz przejścia nad potokami. Po lewej stronie możemy podziwiać Orlą Ścianę oraz Opalone po prawej w oddali widać już między innymi Przełęcz Krzyżne.

Cały czas wędrujemy Doliną Roztoki, mnogość roślinności i górskich potoków dodaje uroku temu miejscu.

Dochodzimy do Polany Nowej Roztoki i lecimy dalej prosto tutaj często można spotkać wodę płynącą szlakiem, warto mieć nieprzemakalne buty i niekoniecznie kalosze :). Gdy dojdziemy do rozwidlenia na szlak zielony i czarny mamy wybór. Możemy wskoczyć bardziej pionowo czarnym i bezpośrednio do schroniska w Dolinie Pięciu lub dalej zielonym szlakiem na Wielką Siklawę. Osobiście polecam ten drugi wariant, a do schroniska i tak wejdziemy na małą regeneracje. 🙂

Odwracając się widzimy w dole piękny widok na Dolinę roztoki a przed nami widać już śliczny wodospad, Wielką Siklawę.

Nie boimy się i podchodzimy bliżej, byle by nie za blisko bo kamienie lubią być śliskie. Przy ładnej pogodzie i lekkim wietrze czujemy na twarzy drobniuteńkie kropelki krystalicznie czystej górskiej wody. Ja osobiście powiem wam, że piję wodę z górskich strumieni czy potoków i nigdy nie miałem przez to żadnych problemów żołądkowych. Natomiast jest zimna i świetnie orzeźwia. Polecam spróbować.

Po chwili relaksu ruszamy dalej i tutaj mamy najbardziej stromy kawałek podejścia na Dolinę Pięciu, ale to tylko chwilka i D5 stoi przed nami otworem.

To tutaj dopiero się zrelaksujemy i to właśnie jeden z powodów dlaczego ruszyliśmy tak wcześnie. Możemy odbić kawałek w lewo niebieskim szlakiem i dość do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. Polecamy nocleg tutaj, to super przeżycie i poznanie wieczorem górskiego klimatu wraz z innymi ludźmi, którzy tez kochają góry.

Skoro już nastroje dopisują a oczy nacieszyły się boskimi widokami to bierzemy plecak i lecimy dalej. Wracamy ze schroniska do miejsca gdzie już byliśmy czyli połączenia szlaków niebieskiego z zielonym i uciekamy znów w lewo niebieskim szlakiem w stroną Wielkiego Stawu Polskiego i po jakiś 10 -15 minutach stajemy przed szlakiem czarnym, który prowadzi na Kozi Wierch.

Trzy oddechy i jazda, teraz będzie już tylko stromiej i ciekawiej a zarazem piękniej. Jak zawsze przypomnę wam, że nigdzie nie biegniemy, na spokojnie idziemy i podziwiamy piękno, potęgę i majestat Tatr.

Idziemy po ścieżce ułożonej ze skałek, bardzo możliwe że na tym etapie spotkamy kozice, a na D5 świstaki. Pamiętajcie, że to my jesteśmy gośćmi na ich terenie!!! Nie płoszymy zwierzyny a tym bardziej nie robimy im krzywdy!!! Nie bójcie się, ani kozice ani świstaki nic wam nie zrobią, no chyba, że jakiegoś kozła bardzo wkurzycie, ale nie słyszałem o takim przypadku.

Dalej teren jest już co raz bardziej stromy i szlak wiedzie wśród obsypujących się skałek zygzakiem do góry. Warto już założyć kask, szkoda by było stracić zdrowie zaoszczędzając 120 zł (tyle kosztuje najtańszy kask).

Później mamy do przejścia kawałeczek po ściance która jest już fajnie nachylona, jednak my ją można powiedzieć, trawersujemy i idziemy dalej. Dochodzimy do rozgałęzienia i połączenia szlaków. Nasz czarny szlak zrobił się czarno-czerwony. Teraz już po niewielkich skałkach wskakujemy na szczyt. Zostało nam kilka minut.

Ostanie kilka kroków to duże kroki na troszkę wyższe skałki, tutaj maja łatwiej wyżsi ludzie bo mają dłuższe nogi. No i jesteśmy na szczycie.

Siadamy po jednej ze stron i odpoczywamy. W końcu jesteśmy na 2291 m n.p.m. Rozglądamy się i napawamy się pięknymi widokami. Z lewej strony od patrząc od wejścia widzimy szlak który wiedzie w naszą stronę od Przełęczy Zawrat, jest to szlak jednokierunkowy ( Zawrat w stronę Kozi Wiech).

Na wprost od wejścia widzimy Dolinę Gąsienicową.

Po prawej stronie mamy widok na drugą część Orlej Perci i tutaj szlak jest dwukierunkowy.

No i za plecami od strony wejścia mamy Dolinę 5 Stawów Polskich, widzimy również Szpiglasowy Wierch, Szpiglasową Przełęcz i Miedziane. Niestety na zdjęcie wepchnęły się chmury.

Zejścia z Koziego Wierchu są dwa, jedno przez Orlą Perć, które jest ciężkie i na którym spotkamy klamry, łańcuchy, drabinki, lufy i przepaście oraz drugie zejście, które było naszym wejściem. Wybór należy do was.

Ahoj!!! 🙂

Autor Borys S.

A na koniec ciekawostka i zdjęcie zimowe:

zdjęcie: David T.

Nazwa szczytu pochodzi od często pasących się na jej zboczach stad kozic. Używana była ona od dawna przez pasterzy wypasających swoje owce w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Pasterze z Doliny Gąsienicowej nazywali ten szczyt natomiast Czarnymi Ścianami.
Pierwsze odnotowane wejście zostało dokonane 17 sierpnia 1867r. Owymi śmiałkami okazali się być Eugeniusz Janota oraz Maciej Sieczka. Wysoce prawdopodobnym jest, że już dużo wcześniej, z Doliny Pięciu Stawów Polskich na szczyt wchodzili pasterze i myśliwi. 3 kwietnia 1907r. natomiast, odnotowano I zimowe zdobycie szczytu i należy ono do Mariusza Zaruskiego oraz Józefa Borkowskiego. Warto nadmienić, że było to wejście narciarskie, w owych czasach jedno z największych osiągnięć w narciarstwie tatrzańskim

Agnieszka M. O.

Redakcja: Borys Sier