Czołówki i akcesoria

“Dzisiaj w nocy będzie CIEMNO!!!” czyli trochę o czołówkach.

Jak wiemy w ciemności bardzo łatwo się zgubić, dlatego też warto zainwestować trochę kasy i zabezpieczyć się na wypadek zgaśnięcia słońca.  Trochę o czołówkach, bo to jednak zdecydowanie wygodniejsze rozwiązanie niż latarka trzymana w ręce.

No ale powoli i po kolei.

Od dawien dawna ludzkość zmagała się z ciemnościami po zniknięciu słońca z horyzontu. Wpierw do turystyki stosowane były pochodnie. Gdy cywilizacja zaczęła iść do przodu na rynek trafiły latarki. Takie latarki to były dopiero toporne i ważyły swoje. Do tego dochodziły jeszcze baterie R 12. Era czołówek rozpoczęła się od latarek roboczych mocowanych na stałe do kasków np. górniczych. Dziś latarki trzymane w rękach odchodzą do lamusa. Miejsce latarek zastąpiły czołówki. Plusy czołówek są zarazem zwyczajne ale dają wielkie możliwości. Nie używamy rąk do oświetlania sobie drogi, a strumień światła pada tam gdzie patrzymy, oczywiście mówimy o prawidłowym noszeniu czołówki.

Elementy składowe czołówki

Każda latarka czołowa składa się z: modułu oświetleniowego, systemu mocowania i systemu zasilania. Poniżej przyjrzymy się im trochę bliżej, ponieważ od tego jest zależna funkcjonalność naszej czołówki.

Moduł oświetleniowy

 

Sercem naszej czołówki są w naszych czasach malutkie i lekkie diody półprzewodnikowe zwane diodami LED. Gwarantują one nam bardzo niski pobór prądu co daje nam dłuższą żywotność baterii. Diody LED są dużo bardziej wytrzymałe i mają dłuższą żywotność od zwykłych żarówek czy tez żarówek halogenowych. Wytwarzają strumień światła, który można w łatwy sposób kontrolować za pomocą soczewek optycznych. Soczewki te są w stanie potężnie zwiększyć strumień światła. Dzięki ich niewielkim wymiarom można do jednej czołówki zamontować kilka a nawet kilkanaście diod, co daje nam możliwość regulowania mocy światła zależnie od warunków i naszych potrzeb.

Jednym z najważniejszych parametrów czołówki, jest moc, mierzona w lumenach. Producenci zaczęli już dawno wojnę, kto mocniejszą czołówkę zrobi. Zaczęło się od 100 lumenów a dziś możemy pokusić się o kupno latarni morskiej, która może mieć nawet do 2000 lumenów. Jednak nie wszystko złoto co się świeci, czasem super jasno nie znaczy dobrze. Musimy zwrócić uwagę na to jakie mamy potrzeby. Czy idziemy w zimę czy w lato i jak dużo terenu chcemy sobie oświetlić. Poza tym duża moc znaczy wysoka cena i potężny pobór energii

System mocowania

Najczęściej jest to elastyczny pasek, który zakładamy na głowę. W cięższych modelach jest stosowany dodatkowy pasek przez środek głowy od biegnący od tyłu do przodu. Mamy też możliwość regulacji pasków jak i nachylenia samej czołówki. Nie zawsze chcemy żeby świeciła nam prosto na nogi, czasem potrzebne jest światło trochę dalej i do przodu.  Zwróćcie tutaj też uwagę na to czy paski nie są zbyt wiotkie oraz czy klamra i mocowanie przednie nie wbija się nam w skórę głowy.

System zasilania

Elektrownią w wersji miniaturowej, którą będziemy nosić ze sobą, będzie nasz system zasilania. Mamy dostępne na rynku dwa rodzaje modułów. Zintegrowany z lampką oraz oddzielny. Zintegrowany to taki w, który jest w tym samym miejscu co moduł oświetleniowy, oddzielny jest zamontowany za zwyczaj po przeciwnej stronie i nosimy go z tyłu głowy, jest on połączony z modułem oświetleniowym kablem. W niektórych modelach jest możliwość zdjęcia tylnego modułu z paska czołówki i schowania go np. do kieszeni.

Akumulatory i baterie

Producenci dali nam do wyboru zasilanie za pomocą akumulatora lub baterii. Jeśli wybierzemy pierwszą opcje to zaoszczędzimy na zakupie baterii bo będziemy mogli ładować akumulator czy to przez USB czy przez ładowarkę z gniazdka.  Jednak możemy mieć problem z naładowaniem akumulatora w miejscu gdzie po prostu nie będzie prądu. Ładowanie takie zazwyczaj też dość długo trwa. Druga opcja to zasilanie bateriami, jak wiadomo baterie się wymienia i wyrzuca do specjalnych pojemników, tutaj mamy plus bo wymieniamy baterie i idziemy dalej. Dokupowanie akumulatorów zazwyczaj jest drogie, a niektóre modele mają akumulator zamontowany na stałe. Jednak jest jeszcze ostatnia trzecia opcja, a w zasadzie druga.  Kupujemy czołówkę na baterie i zakupujemy 3 zestawy luźnych akumulatorków AAA lub AA. Jeden zestaw ładuje się podczas naszego wyjścia, drugi jest zamontowany w czołówce a trzeci mamy w plecaku w zapasie.

Co wybrać w gąszczu mocy, zasilania itp. Itd?

Producenci walczą ze sobą żeby zaoferować nam jak najlepszy, najmocniejszy i najbardziej wytrzymały sprzęt. Jednak to my musimy zdecydować do czego i w jakich warunkach będziemy używać naszego małego słońca. Zanim udacie się do sklepu odpowiedzcie sobie na jedno ważne ale to bardzo ważne pytanie. Do czego ma być wam potrzebna czołówka?

Czołówka na biwak

Jeśli wybieramy się pod namiot i nie będziemy wędrować nocą to najlepiej sprawdzi się czołówka z szeroką wiązką światła o niedużej mocy np. 40-70 lumenów. Tutaj potrzebujemy światła wokół siebie i nie chcemy szperać światłem nigdzie po szlaku czy drzewach. Nie chcemy także, aby nasza czołówka oślepiała naszych znajomych.

Czołówka turystyczna

W takim wypadku potrzebujemy trochę większej mocy. Przyda się poszperanie snopem światła po szlaku czy też po lesie czy skałach. Dobrze też abyśmy wyraźnie widzieli po czym idziemy, więc stawiamy na czołówkę 300-450 lumenów. W lato będzie ona w zupełności wystarczalna, a nasze baterie czy akumulatory nie zjadą do zera w godzinę czy dwie. Takie czołówki zazwyczaj mają kilka opcji świecenia. Nie musimy mieć jej cały czas włączonej na maksa, możemy ustawić ją np. na ¼ mocy.

Czołówka turystyczna na zimę.

Przy zakupie czołówki zimowej musimy zwrócić uwagę na zakres temperatur w jakich jest ona w stanie działać. Wszystko zależy od odporności ogniwa energetycznego.  Poza tym możemy pozwolić sobie na kupno czołówki od 200 do maks 300 lumenów. W zimę śnieg rozjaśnia nam trochę drogę i odbija światło naszej czołówki, co powoduje, że jest jaśniej.

Odporność na wodę

Pamiętajmy także aby nasza czołówka była odporna na wodę, nie ważne czy idziemy w zimę czy w lato wilgoć jest zawsze, mniejsza lub większa. Wodoodporność w urządzeniach elektrycznych i elektronicznych określane jest przez współczynnik IPX lub IP „International Protection Rating”. W przypadku IPX zaraz za IPX pojawia się liczba, która mówi nam jak bardzo sprzęt jest wodoodporny 0 oznacza brak wodoodporności, a 8 oznacza maksymalną ochronę przed wodą, nawet przy zanurzeniu. Chodzenie w ulewie powinna dobrze znieść już IPX4.  Natomiast IPX 8 to już czołówki stworzone do nurkowanie, więc też nie przesadzajmy.

Przy oznaczeniach IP mamy dwie cyfry, które określają nam stopień wodoodporności, czym wyższa liczba tym większa odporność np. IP67 to odpowiednik IPX7, 57 to odpowiednik IPX6 i tak dalej aż do IP07 równemu IPX 1, w IP nie ma zera.

Dodatki i bajery

Spotkacie się z nowościami, które producenci wprowadzają. Każdy z nich ma swoje patenty i również na tej płaszczyźnie się prześcigają, który to jest bardziej funkcjonalny i wygodny.

Regulacja nachylenia wiązki światła

Zaletą czołówki jest to, że możemy ustawić sobie kąt pod jakim światło będzie nam oświetlać szlak czy inne miejsce.  Zwiększa to precyzję oświetlania potrzebnego nam kawałka szlaku czy miejsca.

Wskaźnik poziomu zużycia baterii

Trochę lipnie by było gdyby baterie padły nam w skalistym, mocno nachylonym terenie górskim. Wielu producentów wprowadziło uproszczony wskaźnik, który za pomocą malutkiej diody po włączeniu pokazuje na czerwono albo na zielono stan baterii czy też akumulatora. Kilku producentów w bardziej zaawansowanych modelach wprowadziło pełną skale gdzie możemy zobaczyć ile mniej więcej baterie jeszcze wytrzymają.

Blokada przełącznika

Baterie wymienione na nowe lub akumulatory naładowane, startujemy, czołówka w plecaku i robi się szaro. Wyjmujemy ją z plecaka a tu lipa… okazało się, że niefortunnie przycisk włączenia został wciśnięty i z naszego sztucznego słoneczka nici. Niektórzy producenci wprowadzili kilka rozwiązań, od blokady przełącznika po rozsuwanie obudowy czołówki co powoduje brak styku baterii.

Stabilizator napięcia

Nie, nie musicie kończyć Politechniki w Katedrze Fizyki Kwantowej i Elektroniki, Budowy Elektrowni Atomowych aby dowiedzieć się i zrozumieć cóż to za cudo. Otóż jest to takie coś z takim czymś bez takiego czegoś co gwarantuje nam stały stopień oświetlenia, czy też moc świecenia prawie do samego końca baterii, dopiero później czołówka przełącza się w tryb rezerwowy i może świecić słabszym światłem.  Jest to jednak bajer, który może dość mocno podnieść cenę naszej czołówki.

Borys Sier

Osoby aktywne w grupie fb Z Miłości do Tatr zapraszamy do administracji grupy po rabaty do sklepu skalnik.pl z którym współpracujemy.