Mój pierwszy raz

17.08.2017 Mój pierwszy raz

Długi weekend urlop wzięty- dużo wolnego czasu plany się rozsypały trzeba było zmienić alternatywę i przerzucić się z wyjazdu rowerowego na spontaniczny plan wyjścia w Tatry.

Jedno ogłoszenie, jedna odpowiedz – kwestia dogadania się i stało się. Spotkanie z Nieznajomym odbyło się w Kuźnicach o 8: 00 plan był prosty Zawrat, Świnica jak na pierwszy raz cel do zrealizowania, a co dalej wszystko zależało od pogody-, bo jak wiadomo pogoda w górach zmienna jest. Ruszyliśmy niebieskim szlakiem prze Boczań odcinek bardzo fajny przez las nic dodać nie ująć, jednak parę razy musiałam się zatrzymać na złapanie oddechy.

fot. Kinga Ś.

Pierwsze widoki pojawiły się na Przełęczy miedzy Kopami zaraz za pojawiła się Hala Gąsienicowa gdzie zrobiliśmy sobie dłuższy odpoczynek na śniadanie. Z takimi widokami można było zostać na dłużej. Po odpoczynku szlakiem niebieskim dotarliśmy do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Tam było pięknie, mało ludzi można było na spokojnie napawać się widokiem, chciałam zostać na dłużej- to już mi wystarczyło, pogoda super, staw a do tego góry, ale czas na nas i podążamy dalej ścieżka prowadzącą dookoła stawu, było słychać w oddali szum strumyka coś pięknego.

fot. Kinga Ś.
fot. Kinga Ś.

Pojawiły się pierwsze dość spore kamienie, ale to było do zrealizowania, spoglądając w górę było widać turystów już prawie u szczytu, tak sobie myślałam ze ja już chce tam być. Krok za krokiem coraz wyżej coraz niebezpieczniej najgorsze było przede mną, gdy zobaczyłam pierwsze podejście a tam łańcuchy, stałam przed nimi i sobie myślę ja pier**le, co ja tu robię, nie dam rady.

fot. Kinga Ś.

Powiedział o moich wątpliwościach Nieznajomemu ze niema opcji ze tam pójdę ze ja tu zostaje i wracam, On jednak zaczął mnie namawiać ze dam rade, że to tak strasznie tylko wygląda, że nie może mnie tu zostawić, że jest taka zasada współpracy, że jak się razem wychodzi w góry to trzeba razem zejść.  Spotkaliśmy po drodze dwoje chłopaków dla jednego to był pikuś drugi zaś był w podobnej sytuacji, co ja ze za bardzo sam chyba nie wiedział, co on tam robi. Nie czułam się do końca pewna tego, co robię, ale zrobiłam krok drugi i tak już poszło, łańcuchy nie takie straszne, Nieznajomy cały czas zatrzymywał się dawał otuchy ze już niedaleko i stanęłam na swoim pierwszym 2 tysiączniku -ZAWRAT zdobyty, pierwsze, co to usiadłam sobie odpocząć. Zaraz po tym dopiero zobaczyłam całe piękno, wstąpiła we mnie radość, zachwyt, uczucie niesamowite to było to „COŚ”-czego nie da się opisać. Nigdy nie myślałam ze będę w wysokich Tatrach to było coś pięknego- niemożliwe stało się osiągalne.

fot. Kinga Ś.
fot. Kinga Ś.
fot. Kinga Ś.

Wysłałam wiadomość do znajomych ze jestem na Zawracie – odpowiedzi były różne jedne z „gratulacjami” drugie, „co ja tam robię” i jeszcze jedna, co do tej pory mam w pamięci ze „nic na ta głowę nie jest mi lepiej” –może coś w tym jest.

fot. Kinga Ś.

Szlak na Świnice – tam pierwsza wąska dróżka, po jednej stronie skały po drugiej przepaść- znów dopadło mnie zwątpienie, co ja tu robię, po co mi to wszystko, z radości przeszłam w rozpacz- jeden zły krok i jestem na dole takie myśli chodziły mi po głowie, lecz wtedy na pomoc przyszedł Nieznajomy, abym tak o tym nie myślała żebym poszła pierwsza – wtedy nie będę mieć możliwość powrotu-, ale o powrocie niebyło mowy, bo to, co wyszłam i już miałam za sobą nie chciałabym schodzić wiec opcja była jednak byle do przodu byle przed siebie. Tak też się stało kroczek za kroczkiem zmiana myślenia i już byliśmy na Świnicy.

fot. Kinga Ś.
fot. Kinga Ś.

Widoki piękne zachwyt, uczucie niesamowite po raz kolejny. Nie chciało się schodzić, tam czas biegnie wolniej inaczej wszystkie troski zmartwienia schodzą na drugi plan, nie było uniknione to ze niebawem wróci szara rzeczywistość. Wiec i na nas przyszła pora, schodziliśmy na Przełęcz Świnicka później na Kasprowy Wierch, aby być jak najdłużej w tym klimacie zwolniłam trochę tempa żeby, choć jeszcze przez chwile poczuć się „trzy metry nad niebem” akurat na grani otaczały nas chmury widok nieziemski.

fot. Kinga Ś.
fot. Kinga Ś.
fot. Kinga Ś.

Tym sposobem doszliśmy na Kasprowy mały odpoczynek jednak zakończył się, musieliśmy się zbierać szybko, bo doszło do załamania pogody i zaczął padać deszcz. Zielony szlak przebiegł w miarę bezpiecznie mino mokrych kamieni.

fot. Kinga Ś.

W Kuźnicach podziękowałam Nieznajomemu, z którym mile spędziłam czas, który dzielnie mnie motywował do działania i wspierał, – dzięki tej wyprawie zakochałam się w górach mogę powiedzieć ze Tatry moja miłość, pierwszy raz nie stał się ostatnim, coraz częściej je odwiedzam.

Czasem warto zaryzykować, pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.

Kinga Ś.