Orla Perć – Kozi Wierch do Przełęcz Krzyżne

źródło mapa-turystyczna.pl

Dane merytoryczne uwzględniając start z Palenicy Białczańskiej, później przejście przez Dolinę Pięciu Stawów Polskich.

A wiec ruszamy na najsłynniejszy i najtrudniejszy szlak Tatr Polskich.

Wpierw musimy się dostać na Kozi Wierch co już opisaliśmy w poprzednim artykule.

Gdy już jesteśmy na Kozim Wierchu i nie przyszliśmy na niego od strony Krzyżnego po przejściu dwukierunkowego odcinka Orlej Perci, a właśnie ruszamy na Orlą Perć, musimy cofnąć się kawałek do miejsca gdzie szlak zrobił się czarno czerwony i ruszamy szlakiem czerwonym w kierunku Zadniego Granatu.

Ruszamy w stronę Przełęczy nad Doliną Buczynową, którą musimy minąć w drodze na Skrajny Granat. Szlak wiedzie wśród skał, chwilami jest wytyczony po prostu w skale i trzeba się pilnować żeby z tego szlaku nie zejść. Mimo tego, że jesteśmy na Orlej nie zapominamy o rozglądaniu się i podziwianiu widoków.

Jesteśmy ukryci za granią Orlej Perci po stronie Doliny Pięciu Stawów i mamy piękny widok przy dobrej pogodzie na Tatry Wysokie. Szlak widzie w górę i w dół i tak na przemian. Jak narazie nie napotykamy łańcuchów ani innych sztucznych ułatwień, z resztą szlak tego nie wymaga.

Przechodzimy na drugą stronę grani i po tej stronie zostaniemy na dłużej, pojawia nam się widok na stronę Hali Gąsienicową.

Wraz z przejściem na drugą stronę pojawiają się nam pierwsze bardziej strome zejścia, wszystko po skałkach, a w około piękny widok na miejsce skąd przyszliśmy oraz Zawrat, Świnice i dalej aż w Tatry Zachodnie.

Później tuż tuż albo i dwa kroki za zakrętem pojawia nam się pierwsze bardziej pionowe wejście, jak narazie dalej bez ubezpieczeń.

Jak już przy ubezpieczeniach jesteśmy to wspomnę coś o zabezpieczeniach. Osobiście polecam, sam używałem i widziałem wiele osób z zabezpieczeniami osobistymi typu Via ferratta, do tego obowiązkowo uprząż. Minimum z minumum na Orlej jest kask. Uważam, że wyjście w Orlą bez kasku to po prostu brak szacunku dla własnego zdrowia i życia.

Pierwsza lufka za nami wiec czas na drugą, tutaj pojawiają nam się pierwsze łańcuchy i idziemy szczelinką w prawie pionowo w górę. Jest przyjemne przejście, można spokojnie postawić nogę i nawet spokojnie złapać oddech.

I znów piękne widoki idziemy w lewą stronę od szlaku, którym tu przyszliśmy wiec mamy coraz szerszy kąt widzenia na Orlą Perć od samej Przełęczy Zawrat.

Na zdjęciach widać jak szybko potrafi się zmieniać pogoda w górach oraz jak zmienna jest jeśli chodzi o konkretną cześć Tatr. Na stronę D5 nisko chmury i prawie zero słońca, po stronie Hali Gąsienicowej słońce i chmury wysoko.

Przed nami kilka stromych podejść i lądujemy na Zadnim Granacie z, którego już praktycznie mamy non stop łańcuchy kilka klamer i drabinkę aż do Skrajnego granatu. Tutaj osoby, które mają lek wysokości lub przestrzeni będą musiały bardzo mocno walczyć ze swoimi duchami.

Po drodze napotykamy na słynną szczelinę i musimy zrobić przysłowiowego “kroka” nad przepaścią.

Możemy ją też obejść dołem, jeśli ktoś boi się skoczyć lub nie ma wystarczająco długich nóg.

Dalej przed nami kolejna seria luf, zejście wejście i tak prawie do samego Krzyżnego. Wszędzie łańcuchy i klamerki. Kilka fajniejszych luf gdzie trzeba się postarać schodząc aby znaleźć miejsce żeby postawić czubek buta.

Na koniec czeka nas przejście w skale gdzie osobiście polecam przejście granią, no i kawałek dalej jesteśmy już na Przełęczy Krzyżne.

Całe przejście od Koziego Wierchu do Krzyżnego zajmuję około 4 godzin, wliczając w to czas na jedzenie, picie, odpoczynek, robienie zdjęć i podziwianie widoków.

Z Przełęczy Krzyżne możemy zejść w stronę Doliny Pięciu Stawów Polskich żółtym szlakiem lub w stronę Hali Gąsienicowej również szlakiem żółtym ale w przeciwną stronę.

Jak zawsze pamiętamy, że nie zostawiamy w górach żadnych śladów po sobie.

Nie śmieć Łosiu 🙂

Borys Sier.