Orla Perć – Zawrat do Kozi Wierch

źródło mapa-turystyczna.pl

Dane merytoryczne, uwzględniające start z Przełęczy Zawrat i zakończenie na Kozi Wierch:

 

No to startujemy. Nasz start był już na Kasprowym, ale dziś tylko trasa Zawrat-Kozi Wierch.

Początek trasy jest bardzo prosty, ale to tylko mała rozgrzewka. Idziemy trawersem po ścieżce ułożonej z głazów. Po krótkim czasie zaczynają pojawiać się pierwsze łańcuchy. I tak pniemy się cały czas na szczyt, ubezpieczani cały czas przez łańcuchy. Przy dobrej pogodzie możemy obserwować piękne widoki. My takich nie mieliśmy, jedynie momentami robiły się małe okienka pogodowe.

Gdy już zdobędziemy szczyt, czeka nas krótki spacer po grani, a następnie droga w dół ku Zmarzłej Przełączce Wyżniej. Trasa bardzo stroma, ubezpieczana łańcuchami. Dość duże ekspozycje.

Nasza dalsza trasa wiedzie przez wymagający skraj Żydowskiego Żlebu (Honoratką). Jest to miejsce dość niebezpieczne, bo nawet latem może być tam śnieg, a nawet jak go nie ma, to jest tam bardzo ślisko. Cały czas prowadzą nas łańcuchy. Niestety zdjęć ze żlebu nie posiadam.

Następnie czeka nas dość wąski trawers, który wiedzie do Zmarzłych Czub, a następnie do Zmarzłej Przełęczy. Cały czas trzymamy się łańcuchów i wspomagamy się klamrami. Jak jest pogoda można chwilę przystanąć i podziwiać widoki. Można zatrzymać się chwilę przy słynnym„kamyczku”(chłopek).

 

 

Dalsza droga wiedzie w dół. Omijamy szczyt Zamarłej Turni. Za chwilę dojdziemy do ściany zabezpieczonej drabinką z klamer. Jest tam też łańcuch, który można chwycić z prawej strony podczas wspinania się.

Przed nami najbardziej chyba legendarne miejsce na Orlej Perci, czyli słynna drabinka. Wiedzie do niej krawędź zabezpieczona łańcuchem. Drabinka jest naprawdę pionowa. Najtrudniejsze jest postawienie pierwszego kroku. Później czeka nas około 22 szczebelków. Na końcu musimy pamiętać, aby nogę postawić od razu na lewo i chwycić się łańcucha, ponieważ na wprost i po prawo jest przepaść. Tutaj ekspozycje są naprawdę duże. I tak, drabinka się rusza.

Gdy adrenalina opadnie (a tam raczej nigdy nie opada) idziemy dalej. Trasą z kolejnymi łańcuchami, mocno w dół docieramy na wąskie wcięcie Koziej przełęczy. Tutaj możemy zejść z Orlej ku dolinie Gąsienicowej (szlak w lewo) lub kontynuować naszą podróż dalej (szlak w prawo).

Z przełęczy kierujemy się w dół w kierunku Dolinki Pustej. W moim odczuciu jest to jeden z najtrudniejszych odcinków, które do tej pory przeszliśmy. Cały czas trzymamy się łańcucha. Jest sporo miejsc, gdzie trzeba mocno zadrzeć nogę. Dodatkowo jest ślisko. Musimy pokonać też stromy kominek zabezpieczony klamrami.

Za chwilę szlaki rozdzielają się – żółty biegnie do Doliny Pięciu Stawów Polskich, a czerwony (Orla Perć) odbija w lewo. Trzymamy się czerwonego szlaku i wspinamy się na Kozie Czuby. Przed nami charakterystyczna półka, za którą mamy do pokonania niemal pionową ścianę z klamrami i łańcuchami. Wspinamy się po niej.

Chwilę idziemy piarżyskiem. Trasa na Kozich Czub prowadzi po skalnej płycie, lekko pochylonej ku górze. Widać stąd kominek, który prowadzi na Kozi Wierch. Jesteśmy coraz bliżej celu.

Przed nami kolejny odcinek, który ja zapamiętałam jako bardzo trudny. Jest to rynna do Wyżniej Koziej Przełęczy. Ściana niemalże pionowa, bez miejsca na stopy. Kamienie bardzo mocno wyślizgane. Tutaj trzeba zachować maksimum ostrożności. Duża ekspozycja. Z każdej strony urwiska.

Zostaje nam końcowy odcinek długim kominkiem ubezpieczonym łańcuchami. Jeszcze tylko krótki odcinek trawersem po głazach i ostatni etap pokonujemy piarżyskiem. Jesteśmy na najwyższym szczycie Orlej Perci.

Życzę Wam podczas wspinaczki pogody, bo my niestety brnęliśmy przez mleko. Są tego plusy, bo nie widać przepaści 😉

Autorka: Natalia Kulpińska

Od redakcji: Przypominamy, że mimo iż Orla Perć nie jest taka masakrycznie trudna i nie jest to teren wspinaczkowy to mimo wszystko dla własnego bezpieczeństwa proponujemy ubezpieczenia w postaci kasku oraz lonży via ferrata.

Pamiętajcie aby nie śmiecić ani nie niszczyć niczego na szlaku. Góry najlepsze są prawdziwe i naturalne. Ahoj!!!

Borys Sier