Podhalańskie tradycje Bożonarodzeniowe

Jak wiadomo każdy region w Polsce ma swoje tradycje związane ze świętami Bożego Narodzenia. Jest to dla większości z nas czas przepełniony miłością, pozytywną energią i magią świąt.  Górale z Podhala również mają swoje Bożonarodzeniowe tradycje. W tym artykule postaram się rzucić trochę światła na ten magiczny czas.

 

Jak mawiał Jan Paweł II, który często odwiedzał Podhale i kochał nasze Tatry: „Górale to jedyne w swoim rodzaju społeczeństwo, które nosi w sobie znamiona wielkiej polskiej tradycji, tak wielkiej, że trzeba ażeby ona trwała nadal, ażeby żaden obyczaj, żaden styl i moda współczesności tej wielkiej podhalańskiej tradycji nie zniszczyły i nie wyparły.”

 

Okres przedświąteczny

Czas ten to okres adwentu, w którym obowiązują ściśle określone reguły spożywania dań. Niegdyś było to mocno przestrzegane, aktualnie jest traktowane z więcej niż lekkim przymrużeniem oka. Tradycja nakazuje aby w tym okresie unikać jedzenia tłuszczy i mięsa a do potraw używać tylko mleka. Spożywanie alkoholu w tym czasie jest absolutnie zabronione.

Kolacja wigilijna

To właśnie ona kończy okres postu. Kolacja rozpoczyna się w momencie kiedy na niebie pojawi się pierwsza gwiazda, wedle tradycji gazda wnosi snop siana do izby, który stawia obok stołu. Po świecie Trzech Króli młócono go aby uzyskać ziarno, które zostało użyte do pierwszego wysiewu. Przed rozpoczęciem wieczerzy gazda bierze opłatek i rozpoczyna składanie życzeń, dzieląc się nim z całą rodziną.  Następnie wszyscy zasiadają przy wigilijnym stole. Na nim powinno znaleźć się dwanaście potraw, pod obrusem pachnące siano symbolizujące narodziny Jezusa w Betlejem. Nie może zabraknąć wolnego nakrycia “Aby bida się najadła i dała spokój” oraz dla zbłąkanego wędrowca.

Świąteczna tradycja nie omija zwierząt domowych. Resztki po wieczerzy składa się do jednego garnka i zanosi zwierzętom, również sianko, które było pod obrusem dodaje się do paszy bydła “co by zdrowo się chowało”.

Przed północą wszyscy ale to wszyscy bez wyjątków udają się do kościoła na pasterkę, gdzie śpiewane są góralskie kolędy.

25 i 26 Grudnia

Boże Narodzenie to dzień, który poświęca się całkowicie rodzinie. Nie odwiedza się wtedy nikogo i trzeba się powstrzymać od wszelakich prac domowych.

Drugi dzień świat czyli dzień Świętego Szczepana to czas wzajemnych odwiedzin i wspólnego kolędowania. To ten dzień rozpoczyna okres kolędowania podczas, którego przebrane dzieci chodzą po domach i śpiewają kolędy dla mieszkańców.

To podstawowe tradycyjne obrzędy związane z świętami Bożego Narodzenia. Zagłębiając się nieco możemy dotrzeć do innych obrzędów, które przybliżę wam w dalszej części artykułu.

Magiczny czas

Wigilia Bożego Narodzenia to zbieg wielu magicznych zabiegów, które mają zapewnić szczęście i pomyślność gospodarzom. Mówiono że “jako wilijo taki cały rok”. Z rana domownicy obmywali się w wodzie, w której znajdowały się dutki co ty żyli zdrowi “zdrowi jak pieniądze“, konie prowadzono nad rzekę i kropiono wodą aby były silne. Kurom sypano ziarno do obręczy aby nie gubiły jajek i trzymały się razem. Gospodarz idący do swojego bydła ubierał się grubo i ciepło aby inwentarz chował się zdrowo.  Następnym bardzo ciekawym i zaskakującym obrzędem była “magiczna kradzież drewna” Gospodarze i parobcy udawali się do cudzego lasu aby ukraść drzewo co miało zapewnić spryt i powodzenie w nadchodzącym roku.

Choinka i ozdoby

W Wigilię w wyniku magicznej kradzieży drewna przynoszono do domu majkę lub podłażniczkę czyli choinkę. Był to wierzchołek jodły, który wieszano czubkiem w dół pod powalą. Dekorowano ją jabłkami, zabawkami z papieru i bibuły czy światami wykonanymi z opłatków. Taką podłażniczkę wykorzystywano również w medycynie ludowej. Okładano nimi bydło i odczyniano uroki. Miało to zapewnić zdrowie. Izby górali nie były jakoś specjalnie przystrajane. W kącie ustawiano snopek zboża aby zapewnić obfitość plonów a obrazy święte dekorowano kwiatami z bibuły. Pod obrus wkładano siano i nasypywano ziarna na wigilijny stół.

 

fot. Borys Sierżant

Wigilijna wieczerza kiedyś

W Wigilię zawsze obowiązywał ścisły post i nie wolno było spożywać mięsa. Tradycja wigilijna nakazywała aby wieczerza składała się z zupy grzybowej, gruli, rzezańców, krup pęcoku czy też prostej kapusty z grochem.  Niegdyś domownicy często spożywali posiłek z jednej wspólnej miski na znak pojednania.  Natomiast po pasterce po wsiach chodzili podłażnicy, którzy odwiedzali domy swych wybranek i zanosili dobre życzenia co by się darzylo, by wszyscy w zdrowiu i szczęściu żyli.

25 i 26 grudnia kiedyś

Poza obrzędami, które przetrwały do dziś były obrzędy Betlejemnki – przedstawienia, w którym brał udział baca, dwóch juhasów, trzej królowie, anioł i stary pasterz. Po kościele gromadzono się w domach aby wspólnie kolędować, składano sobie życzenia i sypano owsem na szczęście.

fot. Borys Sierżant

Zanikające a wręcz prawie zapomniane obrzędy

Nie wolno też zapomnieć o tym jak to po Wigilij dziewki biegną do chlewu. Poruszają trzy razy zaporą od chlewa. Ile razy świnia zachrząknie tyle lat będzie musiała panienka czekać na przyszłego męża.

Dziewczęta myślą tylko o jednym, aby jak najszybciej wyjść za mąż. Biorą kość lub nóżki cielęce, i wołają psa. Ta do której pies przybiegnie straci pierwsza swą niewinność.

Dziewczęta idą po rąbane drzewo, zanoszą je do izby i rachują. Jeśli do pary przyniosła, to wkrótce męża dostanie. Wieczorem po wieczerzy wychodzi na pole i mocnym głosem ksycy. Z której strony głos odbije się lub pies zawyje z tej strony przyjdzie jej mąż przyszły.

Kobiety w domostwach wychodzą z wieczora i spoglądają w niebo, jeśli niebo będzie pełne gwiazd to kury jaj nieść nie będą. To samo z gospodarzami, jeśli niebo czyste i jasne to na przyszły rok w stodołach będzie pusto. Przeciwnie jeśli niebo będzie zasnute chmurami i ciemne, wtedy zapowiada się dobry rok. Krzyżowata czyli gałązka podłażniczki przyczepiana jest do drzwi domostw aby chronić przed złymi mocami.

Natomiast po świętach w górach wystawia się jasełka. W przedstawieniach nie może zabraknąć takich postaci jak: Żyd, Turoń, Dziad czy Gospodarz, który przyjmuje gości pod swój dach. Takie występy najczęściej są organizowane przez domy kultury.

 

Borys Sierżant