Rysy PL

źródło mapa-turystyczna.pl

Dane merytoryczne uwzględniając start z Palenicy Białczańskiej.

Rysy to chyba cel każdego kto chodzi po górach. Skoro już się na nie  wybraliśmy to mamy w sobie trochę odwagi i trochę umiejętności. Nie bójcie się nie będzie przerażająco i straszliwie.

Ruszamy z Palenicy Białczańskiej jak najwcześniej rano, proponuje 4-5 rano. Raz, że unikamy tłumu na szlaku do Morskiego Oka dwa, mamy więcej czasu na przerwy, zdjęcia i podziwianie widoków. No i załapiemy się na wschód słońca. Szlak, którym będziemy szli jest od początku do końca czerwony.

Gdy tak wcześnie dotrzemy do Morskiego Oka to poczujemy jego prawdziwy naturalny klimat, będzie dosłownie kilka osób.

Jemy śniadanko na spokojnie, napawamy się ciszą, chwila oddechu i ruszamy dalej na Czarny Staw pod Rysami okrążając Morskie Oko z lewej lub z prawej. Z prawej jest nieznacznie dłużej. Dochodzimy do połączenia szlaków i wskakujemy po ułożonych skałkach na Czarny Staw pod Rysami.

Po drodze możemy zobaczyć Czarnostawińską Siklawe. Ostatnie kilkanaście stopni do Czarnego Stawu pod Rysami.

Raz dwa trzy pięć oddechów i lecimy dalej. Nie zapominamy o rozglądaniu się i podziwianiu widoków oraz o obserwowaniu pogody. W końcu idziemy na prawie 2500 m n.p.m. Obchodzimy Czarny Staw z lewej strony i ruszamy dalej ułożonymi skałkami w górę.

Śnieg w środku lata? Nic trudnego, ze względu na małe nasłonecznienie tego zbocza i duże ilości śniegu jakie tam występują w zimę powoduje, że spotkamy go tam nawet w środku lata. No chyba, że lato jest wyjątkowo upalne.

Idziemy dalej i już powoli zmierzamy w stronę Buli pod Rysami, za nami, przed nami i z każdej strony piękne widoki. Jesteśmy już prawie 2000 m n.p.m., zostało nam około 500 m przewyższenia.

Docieramy do Buli pod Rysami i tutaj proponuję chwilę przerwy, kilka głębokich wdechów. Nie jesteśmy na zawodach idziemy na spokojnie na nasz najwyższy szczyt Polski. Gdy już odpoczęliśmy wstajemy i ruszamy dalej, powoli szykujemy się na łańcuchy. Tutaj przydadzą nam się rękawiczki, mogą być takie bezpalczaste rowerowe.

Wskakujemy na łańcuchy i przekonujemy się, że nie taki diabeł straszny. Łańcuchy są ułatwieniem, nie każdy łańcuch jest każdemu potrzebny. Pamiętajmy jednak żeby dbać przede wszystkim o swoje bezpieczeństwo dlatego też zachowajmy ostrożność i kulturę na szlaku, przepuszczajmy innych a inni też nas przepuszczą, bez sensu pchać się na siłę i wymijać z kimś w trudnym do tego miejscu.

Następnie łańcuchy się na chwilę kończą i idziemy kawałek granią. Jest dość szeroko, chociaż osoby z lękiem przestrzeni lub wysokości mogą mieć problem. No cóż góry są też od tego żeby przezwyciężać własne słabości.

Znów trafiamy na łańcuchy, ale to już kilka ostatnich i tutaj mamy kilka ładnych przepaści czy jak wolicie luf.

Dalej łańcuchy się kończą, idziemy wspierając się i chwytając skałki. Szlak prowadzi jak by na około szczytu. Ostatni ostry zakręt.

No i jesteśmy na naszych upragnionych Rysach.

Siadamy, stajemy, kucamy czy cokolwiek. Odpoczywamy i napawamy się pięknem Tatr i natury.

Możemy też w 5 minut podejść na Słowacki wierzchołek Rys, który ma wysokość 2503 m n.p.m.

Po dłuższej przerwie, bo taką możemy sobie zrobić w takim pięknym miejscu dzięki temu, że tak wcześnie wyruszyliśmy.  Schodzimy. Tak serio to mamy dwie opcje wejścia i dwie opcje zejścia. Wejście od Słowackiej strony, które jest dużo spokojniejsze i łatwiejsze, które jest też zejściem. No i nasze wejście od strony Polskiej, które też jest dwukierunkowe.

Na koniec, pamiętajcie aby wszystkie ślady naszej obecności zabierać ze sobą, nie śmiecimy i nie niszczymy niczego w naszych kochanych Tatrach!!!

Borys Sier