Sarnia Skała

źródło mapa-turystyczna.pl

Dane merytoryczne uwzględniając start z parkingu przy Dolinie Strążyskiej oraz zakończenie na tym samym parkingu:

Zaczynamy! Zostawiamy auto lub wysiadamy z busa opłacamy wejście na szlak i ruszamy. Szlak na Sarnią Skałę możemy zacząć w zasadzie nawet o godzinie 12 oczywiście patrząc na letnie wejście. Przed nami łącznie z odpoczynkami jakieś 5 godzin. Ruszamy czerwonym szlakiem po ubitej żwirowej ścieżce, o bardzo małym nachyleniu. Dzisiaj przez większość czasu będą nam towarzyszyły potoki. Na początku będzie to Potok Strążyski.

Droga wiedzie przez kilka mostków pod, którymi płynie dość wartki potok górski, a sam szlak jest żwirowy i później spotykamy na nim lekko wystające skałki oraz ułożone skałki w szlak.

Przed nami pojawia się Giewont, ten szlak prowadzi również na niego. Po prawej stronie lekko w górze widzimy Jelinka.

Na zmianę po prawej i lewej stronie mamy potok i wiele strumieni górskich wypływających ze skał.

Szlak, który dziś robimy jest dość spokojny i można go wybrać na tak zwany dzień wypoczynkowy lub dzień na kacu po wieczornej góralskiej zabawie. Potok i liczne strumienie powodują, że w dolinie jest dość chłodno nawet w upalne dnie. Idąc dalej po już trochę bardziej nachylonym szlaku docieramy do Polany Strążyskiej. Tutaj szlak rozdziela się na: szlak na Giewont, szlak na Siklawice i na szlak na Sarnią Skałę przez Czerwoną Przełęcz. Proponuję mały odpoczynek na ławach w słońcu i popatrzenie z bliska na Giewont.

Jesteśmy na tyle blisko, że jesteśmy w stanie gołym okiem dostrzec ludzi, którzy stoją na szczycie. Po chwili odpoczynku ruszamy dalej i tutaj proponuję po drodze zboczyć na chwilę i zahaczyć o Wodospad Siklawica. Idziemy na niego żółtym szlakiem po ułożonych skałkach.

Siklawica nie jest wielkim wodospadem, za to bardzo pięknym. Wracamy tą samą drogą od Siklawy do Polany Strążyskiej i skręcamy w prawo na czarny szlak w stronę Sarniej Skały. Tutaj mamy schody zrobione ze skał i po tak zbudowanym szlaku idziemy już w dość mocnym nachyleniu w górę.

Takim szlakiem wśród drzew gdzie widać już cel naszej dzisiejszej wędrówki docieramy na Czerwoną Przełęcz gdzie nasz szlak łączy się z szlakiem końcowym na Sarnią Skałę i z szlakiem, którym będziemy schodzić przez Dolinę Białego. Ruszamy w lewo czarnym szlakiem dalej skałkami wchodzimy do góry, później na chwilę ubita ścieżka i znów skałki. Na samej końcówce mamy wejście po skale, gdzie trzeba się wspierać rękami, ale to dosłownie chwila. Szlak na końcu jest dość wąski wiec nie pchamy się na siłę i przepuszczamy się nawzajem z ludźmi schodzącymi. No i jesteśmy na szczycie.

Mamy z tego szczytu doskonały widok na Giewont w całej okazałości.

Widok na Podhale i Zakopane wraz z Gubałówką.

A także widok na cześć Tatr Wysokich i Słowackich.

Warto wejść na szczyt i przejść kawałek dalej, ponieważ wszyscy ludzie siedzą na szczycie a kawałek dalej, dosłownie minutę lub dwie nie ma prawie nikogo. Co prawda jesteśmy trochę niżej ale widoki nie ustępują, za to mamy ciszę i spokój.

Zostajemy na szczycie tyle ile chcemy oczywiście byle by nas zmrok nie zastał. Bo “Uwaga w nocy będzie ciemno”. 🙂 Odpoczywamy, chwytamy chwilę, widoki i spokój.

Po dłuższej chwili albo dwóch lub dziesięciu zbieramy się do zejścia. Ostatni rzut oka i ruszamy w dół do Czerwonej Przełęczy drogą, którą weszliśmy. Tam skręcamy w lewo i schodzimy czarnym szlakiem w stronę Doliny Białego. Szlak jest trochę mniej przyjemny niż ten, którym wchodziliśmy gdyż skałki już zniknęły i idziemy po udeptanej ziemi, miejscami może być błotniście i ślisko. Docieramy do rozejścia się szlaków na czarny i żółty, my skręcamy na żółty i dalej idziemy udeptanym szlakiem stromawo w dół. Dochodzimy do Doliny Białego i tutaj znów co chwilą z lewej na prawą przechodzimy przez potok mostkami. Tak jak w Dolinie Strążyskiej potok towarzyszy nam do końca naszej wędrówki i tak samo widzimy po drodze wiele strumieni wypływających ze skał.

Dlaczego wchodziliśmy przed Dolinę Strążyską a nie przez Dolinę Białego? Szlak przed Dolinę Białego często jest podmokły i tworzy się błoto, a sam osobiście uważam, że lepiej lądować na zadku niż na facjacie. 🙂 Poza tym w Dolinie Strążyskiej są ładniejsze widoki, a jak wiadomo idziemy w górę to patrzymy w górę wiec tam nam przyjemniej.

Na końcu szlak zamienia się w ubitą żwirową ścieżkę i tak dochodzimy do Drogi pod Reglami. Jeśli musimy wracać to samochodu to skręcamy w lewo i po ścieżce z tak zwanych kocich łbów idziemy w kierunku parkingu, a po drodze mamy jeszcze możliwość odwiedzenia Jaskini Dziura. Natomiast po prawej jest dość spora hala na której Baca często wypasa owce. Jeśli nie przyjechaliśmy samochodem to możemy pójść prosto do końca i dalej na Bogówkę i tam złapać busika lub przejść pod skocznie narciarskie

A tutaj bonus od naszych grupowiczów 🙂 i grupowiczek 🙂

 

Zdjęcie: Piotr Dejko, nie zapomnijcie podziwiać przyrody, która nas otacza i jest tak piękna.

Zdjęcie: Piotr Dejko, Sokół w akcji, pamiętajmy o respekcie i szacunku dla gór i zwierząt.

Zdjęcie: Katarzyna Zielińska, nie zapomnijmy o złapaniu tych chwil, które są tak piękne.

Zdjęcie: Magdalena Białkowska, a najważniejsze na szlaku i w górach to dobry humor!!! 🙂

Ahoj

Borys Sier