Sławkowski Szczyt

źródło mapa-turystyczna.pl

Dane merytoryczne uwzględniając start z Starý Smokovec:

Wejście na Sławkowski Szczyt było pierwszym odnotowanym wejściem na tatrzański szczyt (w 1664 roku).

W przeszłości Sławkowski Szczyt był uważany za najwyższy szczyt w Tatrach. Twierdzono też, że szczyt miał rozpaść się 6 sierpnia 1662 r. na skutek gigantycznego obrywu spowodowanego długotrwałymi opadami i być może lokalnym trzęsieniem ziemi, przez co wierzchołek straciłby ok. 300 m. Śladem obrywów skalnych miały być rumowiska na stokach góry. Hipoteza nie została jednak potwierdzona przez badania naukowe.

fot. Krzysztof Madejski

Drogę zaczynamy w Starym Smokowcu i kierujemy się w stronę skrzyżowania niebieskiego oraz czerwonego szlaku pod Sławkowskim Szczytem. Zgodnie z oznaczeniem powinno nam to zająć godzinę.

fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski

Od samego początku (poza drobnymi wyjątkami) idziemy cały czas pod górkę, początkowo między drzewami, głównie szeroką, wyjeżdżoną m.in. przez traktory ( na co wskazują ślady) drogą.

Po pokonaniu 2,3 km dochodzimy do rozwidlenia na wysokości 1 357 m n.p.m. i tutaj zgodnie ze strzałką kierujemy się niebieskim szlakiem w stronę Sławkowskiego Szczytu. Od tego miejsca do pokonania pozostało nam jeszcze 4h 15 min.

fot. Krzysztof Madejski

Po kilku minutach dochodzimy do miejsca, gdzie drzewa się zagęszczają, co w upalne dni da nam trochę ulgi od słońca.

fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski

 

Wspomniana ulga nie trwa długo, ponieważ zbliżamy się do “kolejnego etapu” naszej wędrówki i wchodzimy w teren znajdujący się powyżej drzew, a zamiast nich towarzyszyć nam będzie kosodrzewina 🙂

Wychodząc z poziomu zarośniętego drzewami na wprost nas pojawiają się pierwsze widoki m.in. na Łomnicę. Dochodzimy tutaj również do miejsca zabezpieczonego barierką przy której zamieszczona jest tablica informacyjno-widokowa, nazywana ” Maksymilianką”. Jej nazwa pochodzi od Maximiliana Weisza, który wybudował szlak turystyczny na Sławkowski Szczyt w latach 1901 – 1908. Na wspomnianej tablicy znajdziemy numery alarmowe oraz nazwy wierzchołków, które obecnie mamy przed sobą. Od tego miejsca, aż do samego Sławkowskiego Szczytu nasza droga prowadzi nas przez Sławkowski Grzebień.

fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski

W tym miejscu zaczyna się wg mnie najprzyjemniejszy element wycieczki. Mimo, że nie schowamy się już w cieniu żadnego drzewa(co najwyżej jak się wciśniemy pod jakiś głaz po drodze 😀 ) jest to moment w którym zaczynają się widoki i przestrzeń.

To co w przypadku wędrówki na Sławkowski Szczyt może wzbudzać lekki niesmak to fakt, że poza Łomnicą, pobliskimi szczytami (które widać na powyższych zdjęciach) i panoramą znajdującą się za nami, (zawierającą rewelacyjny ze sporej wysokości widok na Słowację, Niżne Tatry oraz Słowacki Raj, które zamieszczam poniżej) krajobraz pozostaje niemal niezmienny, aż do czasu wyjścia na szczyt. Niezmieniający się krajobraz jednak nie powinien nas w żadnym wypadku zniechęcać do dalszego wysiłku i kontynuowania wycieczki, ponieważ na szczycie czeka na nas wspaniała panorama i świadomość, że znajdujemy się na jednym z 14 szczytów należących do Wielkiej Korony Tatr.

fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski

Po pewnym czasie kończą się “wysokie krzaczki” i w większości wędrujemy pomiędzy skałami z drobną roślinnością. Coraz częściej również możemy dostrzec Sławkowski Szczyt, jak również Królewski Nos.

fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski

Osiągając Sławkowski Nos (na zdjęciu poniżej, ten lekko zaśnieżony) od Sławkowskiego Szczytu dzieli nas około 45 minut drogi.

fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski

Podczas naszej wędrówki, będąc już niedaleko szczytu, na szlaku zalegało trochę śniegu, więc żeby się nie zapadać pomiędzy kamieniami obchodziliśmy go, dlatego myślę, że warto mieć przy sobie rękawiczki by przez przypadek nie zrobić sobie czegoś podczas przytrzymywania się kamieni.

fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski

W końcu jesteśmy na miejscu, stoimy na Sławkowskim Szczycie, a naszym oczom ukazuje się wspaniała panorama 🙂 Widzimy m.in. trzy najwyższe szczyty Tatr, tj. Gerlach, Łomnica i Lodowy Szczyt.

fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski
fot. Krzysztof Madejski

Droga powrotna jest jedna, mianowicie ta, którą wyszliśmy do góry.

Warto też dodać, że przy deszczowej pogodzie wyjście jak również zejście będzie utrudnione. Idziemy po kamieniach, które w wielu miejscach są wytarte, momentami są to pochyłe głazy na których podczas pięknej, słonecznej pogody przy chwili nieuwagi można się poślizgnąć.

fot. Krzysztof Madejski

Jeśli chodzi o szlak to moim zdaniem jest dosyć wymagający kondycyjnie i głównie ten element wpływa na kwestie związane z jego trudnością. Poza kondycją, trasa nie wymaga od nas niczego więcej poza cieszeniem się z przebywania w górach, ponieważ nie ma tutaj żadnych łańcuchów, klamer czy innego metalowego sprzętu, jak również nie ma elementów wspinaczki czy chodzenia w pobliżu dużej ekspozycji 🙂

fot. Krzysztof Madejski

Do zobaczenia na szlaku !

Pamiętamy aby nie śmiecić i nie niszczyć nic podczas wędrówki. Zostawmy Tatry takie piękne czyste i prawdziwe jak powinny być.

Krzysztof Madejski

Red. Borys Sier