Termosy obiadowe

Ciepłe jedzonko z daleka od schronisk i cywilizacji? Nie chcesz ze sobą nosić kuchenki turystycznej bo przecież wyskoczyłaś/ łeś na jeden lub dwa dni w góry? To materiał dla Ciebie, postaram się rozjaśnić trochę sprawę termosów obiadowych. Technologie poszły do przodu już nie mamy w nich szklanych czy ceramicznych komór środkowych, wszystko poszło dalej. Ścianki są hermetyczne i zbudowane ze stali nierdzewnej dzięki czemu są odporne na upadki, wstrząsy oraz zderzenia.  Stal nierdzewna nie powoduje zmian smaku i zapachu potraw oraz jest łatwa w czyszczeniu.

Czy termos przyda mi się tylko przy jednodniowych wyjściach?

Nie. Termos przyda Ci się zarówno na jednodniowe wyjścia, tam na szlaku gdzie nie masz dostępu do cywilizacji, prądu i nie chcesz nosić ze sobą kuchenki, paliwa, naczyń, składników i dodatkowej porcji wody. Niektóre termosy przy dobrze pogrzanych potrawach potrafią trzymać ciepło nawet do 15 godzin.  Poza szlakiem jest wiele sytuacji w, których może się przydać, np. jedzonko do pracy czy też na uczelnie, nie zawsze mamy gdzie podgrzać a czasem mamy chwilę aby zjeść coś ciepłego w porze obiadowej w pracy czy na uczelni. Sprawdzi się również w krótkich wypadach w zimowe dni, tam gdzie przemarzniemy ciepły posiłek będzie dla nas odnowieniem naszego ciała i energii. To jak wpisanie kodu na życie w grze. A zjedzenie ulubionego dania gdzieś wysoko na świeżym śnieżnym puchu z widokiem, który kochacie będzie dla was lepszym doświadczeniem niż obiad w najlepszych restauracjach świata.

Jakie pyszności możemy przechowywać w termosach na jedzenie?

Polacy jak naród lubią jeść, to nic złego.  Termosy obiadowe nie służą tylko do przechowywania zupy. Zupy są na szlaku bardzo pożywne i bardzo szybko rozgrzewają organizm. Zjedzenie na szlaku gorącego żurku, pomidorówki czy rosołu mmmmm super sprawa. Nie musimy jednak powstrzymywać się od załadowania do naszego termosu tak zwanych dań jedno garnkowych.  Termos obiadowy genialnie sprawdzi się w ich przechowaniu i utrzymaniu ich temperatury, wiec np. chili con carne, leczo, bigos czy pyszny gulasz jak najbardziej będzie pasował do termosu.  Aż się głodny zrobiłem. Jeśli chcemy zjeść owsiankę czy też danie z makaronem lub ryżem też możemy śmiało wrzucić to do termosu, pamiętajmy jednak wtedy żeby ubić to danie i postarać się pozostawić jak najmniej powietrza w termosie. Termos w przypadku gdy jest w nim mało powietrza będzie się grzał i pocił aby dla nas utrzymać wysoką temperaturę jedzenia, puste przestrzenie będą mu przeszkadzały i spowodują szybsze wychłodzenie potrawy. Postarajmy się zalać to nawet sosem, możemy go później wylać jeśli nie chcemy go jeść, a do tego czasu pomoże on utrzymać temperaturę.

Termos kontra termos na jedzenie

W normalnym termosie również możemy przechowywać jedzenie, jednak w takim wypadku zostaje nam tylko bardzo płynna opcja, wiec mniej gęsta zupa to już górne jego granice. Możemy też się łatwiej poparzyć oraz musimy nosić dodatkowo ze sobą naczynia. To dlatego producenci stworzyli dla nas termosy obiadowe. Czołowymi producentami są marki Esbit Food Już oraz Primus Lunch Jug. Największą zaletą termosów obiadowych jest to że ich otwory są duże i nie ma problemu aby jeść z jednej michy aż do ostatniego kęsa, a po powrocie do domu możemy bez problemu je umyć, bez dokupowania dodatkowych akcesoriów myjących.

Coś jeszcze o termosach?

Wiodące marki, miedzy innymi Esbit zastosowały podwójny system zamykania. Zewnętrza część, pierwsza warstwa może służyć za miseczkę a nasz termos dalej jest szczelny i trzyma ciepło. Wewnętrzna, druga warstwa jest wyposażona w zawór do upuszczania ciśnienia, dzięki czemu nasze jedzonko będziemy mogli zjeść a nie ubarwić nim szlak.  Dobrym rozwiązaniem jest również antypoślizgowa powłoka, która pozwala otworzyć termos nawet w rękawicach i na pewno nie wyślizgnie się nam z rąk niczym dziecko w śliskim kocyku.  Termosy o większej pojemności są zaopatrzone w uchwyt, będzie on dodatkowym plusem do obsługi i jedzenia w rękawicach. Dobrze jeśli rączka jest składana ponieważ nie powiększa objętości termosu podczas transportu. Od wewnątrz termosu musi być srebrna błyszcząca niczym lustro powłoka. To dzięki niej termos ma większe właściwości termiczne i łatwiej umyć go z resztek jedzenia. Tutaj dodam od siebie mały i prosty trik. Aby nasz termos utrzymał dłużej ciepło a w zasadzie gorąc naszego dania, przed włożeniem do niego naszego ulubionego dania zalewamy go wrzątkiem, zamykamy i zostawiamy na około 10 minut. W ten sposób nagrzejemy termos wodą i materiał nie pobierze ciepła z naszego dania a tylko z wody. Następnie z wody, która jest w środku możemy przygotować sobie herbatę przed wyjściem a nasz termos napełniamy pysznym gorącym żarełkiem. Nie zapominajmy o tym, że termos to ciepło ale też zimno. Więc jeśli chcemy zjeść lody na Mnichu czy Zamarłej Turni to pakujemy je ściśle do termosu i jazda. MMMM lodziki na Koziej Przełęczy, chyba zaczynam się pakować.

Dla żarłoka i głodnego niejadka

Termosy, które oferują nam producenci mają pełną gamę pojemności. Od malutkich 350 ml na jedną porcję jedzenia, przez średnie 400 – 750 ml na duży posiłek, aż po termosy dla kilku osób, na rodzinną wyprawę 1000-1500 ml. Przy wyborze musimy pamiętać, że im termos mniejszy, tym krócej trzyma gorąc jedzenia. Dlaczego? A bo jedzenia jest mało i szybko stygnie oraz nie podgrzewa się samo od swojego ciepła.

Żarełko, jakie zapakować?

Z racji, że lubię gotować i jakoś nikt nie zatruł się jeszcze na mojej kuchni podam wam dwa przepisy na żarełko, które zjadł bym w górach.

Leczo kiełbasiane z papryką, tak tak kiełbasiane

1 puszka pomidorów krojonych, 4 kiełbasy śląskie, 2 nie za duże papryki, 1 cebula, kawałek boczku, sól, pieprz, papryka, papryka ostra, czosnek, bazylię no i pół cukinii. Bierzemy garnek, rozgrzewamy na ogniu, wrzucamy pokrojony w kostkę boczek, wytapiamy z niego tłuszczyk dlatego nie lejemy żadnej oliwy czy oleju. Dorzucamy pokrojoną w piórka cebulę i lekko solimy, szklimy cebulkę z boczkiem. Dorzucamy pokrojoną w duża kostkę lub paski paprykę i cukinie wraz ze skórką. Gotujemy, możemy dolać trochę wody lub bulionu warzywnego czy też mięsnego. Kiełbasę pokrojoną w pół talarki podsmażamy na patelni i dodajemy do całości. Chwilę gotujemy i dodajemy puszkę pomidorów. Doprawiamy solą, pieprzem, ostrą i słodką papryką oraz czosnkiem a na koniec bazylią. Zostawiamy na małym ogniu na około 20 min. Rano szybko podgrzewamy do wrzenia i pakujemy to termosu.

Gulasz z warzywami.

300 gram szynki wieprzowej, 1-2 cebule, 1 papryka, 3-4 ogórki kiszone, bulion wołowy, 4 ziemniaki, przyprawy: papryka, sól, pieprz, czosnek, papryka ostra. Mięso kroimy w kostkę przyprawiamy do smaku wszystkimi przyprawami, smażymy aż będzie lekko przypalone, wrzucamy do gara i zalewamy bulionem. Gotujemy około 15 min, dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki i gotujemy kolejne 15-20 min. Na koniec dodajemy resztę warzyw, mieszamy zalewamy bulionem i zostawiamy na małym gazie pod przykryciem na 20 min. Jak wszystko się połączy i sos gulaszowy zgęstnieje to gotowe. Rano podgrzewamy do wrzenia i przekładamy do termosu.

Smaczności żarłoki

Borys Sier

Osoby aktywne w grupie fb Z Miłości do Tatr zapraszamy do administracji grupy po rabaty do sklepu skalnik.pl z którym współpracujemy.